12/13.08.2017 – Katowice/Kraków/Inwałd

Nie jestem wstanie już powiedzieć, który to wyjazd w tym roku. W miarę możliwości, starałem się wykorzystać za każdym razem piękną pogodę i w weekend wyjeżdżać gdzieś w Polskę. Tym razem w planach mieliśmy Katowice, Kraków i Inwałd – Park Miniatur.

Wycieczkę zaplanowaliśmy na jeden z sierpniowych weekendów. Spakowani i przygotowani wyruszyliśmy z samego rana w kierunku Katowic. Córka bardzo dobrze znosiła drogę. Z racji, że wyjechaliśmy bardzo wcześnie, to większą część trasy przespała. Moja żona zresztą też. Zostawiając mnie samego, z muzyką, myślami i prostą drogą.

 

 

Pierwszy przystanek zrobiliśmy za Częstochową. Krótkie rozprostowanie nóg, serwis córki i ruszyliśmy dalej. Do Katowic dotarliśmy około godziny dziesiątej.

Powiem szczerze, że nie przygotowałem się jeśli chodzi o zwiedzanie miasta. Chciałem zobaczyć słynny Katowicki Spodek. Co do reszty, to poszliśmy na żywioł. Podróżując z dzieckiem, byliśmy w dużym stopniu uzależnieni od niego. Ale udało nam się coś tam zobaczyć. Miasto zachęciło mnie jeszcze do odwiedzin i następnym razem przyjadę tam bardziej przygotowany. I moja pociecha będzie starsza, więc całą wycieczkę będzie można planować inaczej.

Zwiedzanie miasta, zaczęliśmy od napisu Katowice pod Międzynarodowym Centrum Kongresowym. Stamtąd poszliśmy pod Spodek. Obeszliśmy go dookoła i przejściami pod ulicą przeszliśmy pod Galerie ASP w Katowice RONDO. Bardzo podobał mi się budynek tej galerii. Z daleka mnie zaintrygował.

 

 

Kolejnym punktem był Park Powstańców Śląskich. Pomnik ów upamiętnia trzy wystąpienia zbrojne ludności śląskiej przeciwko władzom niemieckim.

Idąc parkiem, minęliśmy kolejny pomnik. Stoi tam Generał Jerzy Ziętek podpierający się laską. Ów laska, zaraz po odsłonięciu została skradziona.

 

 

Przechodząc na drugą stronę alei Roździeńskiego, a następnie ulicy Olimpijskiej dostaliśmy się na plac Wojciecha Kilara.

Kończąc krótki spacer po Katowicach, przeszliśmy przez plac obok Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i udaliśmy się w stronę Muzeum Śląskiego.

 

 

Kolejnym naszym przystankiem był Kraków. Tam w pierwszej kolejności pojechaliśmy się zameldować w hotelu Aparthotel Novum. Pani która przekazywała nam klucze do pokoju była bardzo miła i uprzejma. Po przeniesieniu bagażu z samochodu i krótkim odpoczynku, ruszyliśmy na starówkę.

 

 

Jak wygląda Krakowska starówka myślę, że większość z Was wie. A kto nie wie, to na filmie trochę jej można zobaczyć. Z starówki poszliśmy na Wawel. Odwiedziliśmy również Smoka Wawelskiego. Więcej nie dało się zobaczyć. Po całym dniu wrażeń, nasza córeczka stwierdziła, że na pierwszy dzień starczy. Wróciliśmy tym samym do hotelu odpocząć.

 

 

W Krakowie ja osobiście już byłem któryś już raz. Ale chciałem go pokazać żonie.

 

 

Drugiego dnia, po śniadaniu i spakowaniu się, ruszyliśmy do trzeciego celu. W Inwałdzie znajduje się Park Miniatur ale nie tylko. Jadąc tam, trzeba zaplanować 2-3 dni. Samo obejrzenie samych makiet budynków zajmuje sporo czasu. My tam spędziliśmy większą część dnia. I gdyby nie to, że Lili zaczęła marudzić, to jeszcze byśmy tam pochodzili. Miniatury urzekają dokładnością i starannością wykonania. Ilość szczegółów i dodatkowych elementów, zachwycała. Na pewno tam jeszcze wrócę, bo cały park jest ciągle powiększany i montowane są kolejne obiekty.

 

Po za Parkiem Miniatur, znajdują się tam jeszcze: Ogród Jana Pawła II, Dinolandia, Warownia Inwałd i Mini Zoo Kucyk. To największe atrakcje tego obiektu. Oprócz nich jest jeszcze mnóstwo mniejszych atrakcji. Naprawdę warto się tam wybrać i zobaczyć to na własne oczy.

 

Krótki filmik z naszego rodzinnego wyjazdu. Nie jest idealnie nagrany, wiele elementów brakuje, ale ciężko się nagrywa jednym urządzeniem i z córką na ręku. Zapraszam do oglądania i mile widziane będą komentarze i wskazówki.

 

 

Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *