Okladka_plyta_AnetaPawel_OkladkaBlog

Cześć Wszystkim,

10 października 2015r. miałem ostatnie wesele w tym sezonie. Tak, serię zaczynam od końca. Pomyślałem, że skoro tyle czasu nic nie wstawiałem, to pisanie postów zacznę od końca.

Aneta i Paweł – to im miałem przyjemność towarzyszyć tego dnia i udokumentować w formie zdjęć tę wyjątkową chwilę. Nie obyło się jednak bez przygód.

Przygotowania związane z weselem odwlekałem do ostatniej chwili. W końcu jednak się zebrałem i zajrzałem do dokumentów. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w umowie nie ma uzupełnionej godziny mszy ani numeru telefonu zarówno do Anety jak i Pawła. Po części była to moja wina. Miałem numer kontaktowy, miałem też wszystko ustalone, godzinę mszy i o której mam być u Pawła. Wszystko to było w telefonie, który na urlopowym wyjeździe postanowił się zepsuć.

Po chwili główkowania jak wybrnąć z sytuacji, znalazłem Anetę nie gdzie indziej jak na Facebooku. Trzy dni przed weselem, na którym miałem fotografować, odzyskałem brakujące informacje. To jednak nie koniec.

Na wesele jechałem ze swoim znajomym kamerzystą. Do Pawła mieliśmy około 40km. Trochę szukania, telefon do niego, zaliczone podwórko sąsiada i jesteśmy. Zaczynamy pierwszy etap od przygotowań u Pana Młodego. Wyluzowany i wesoły chłopak.

Drugi etap to dotarcie do Anety. Tu już tak szybko nie poszło. Zwiedziliśmy prawie całą wieś i dopiero jak po nas wyjechano – dotarliśmy na miejsce. Na szczęście mieliśmy spory zapas czasu i nie musieliśmy się śpieszyć.

Po krótkim odpoczynku i kilku ustaleniach w końcu wszystko zaczęło się na dobre. Suknia ślubna, która jeszcze przed chwilą wisiała na wieszaku, teraz już była zakładana przez Anetę. Następnie zaczęliśmy wyglądać Pawła, który lada chwila miał przyjechać. Trąbienie, a po chwili ukazał się biały luksusowy Mercedes. Teraz tylko jeszcze błogosławieństwo i możemy ruszać do kościoła. Moim zdaniem, to najważniejsza część z całego wydarzenia.

Ceremonia miała miejsce we wsi Święte Miejsce, w urokliwym drewnianym kościółku. Osobiście bardzo lubię drewniane kościoły i cieszę się, że miałem możliwość robić tam zdjęcia. Po pięknej ceremonii i bardzo ładnym kazaniu, przyszedł czas na życzenia. Zimno i ciemno. Taka pora roku, taki czas. Wszystko jednak ma swój urok i klimat.

Gdy już wszyscy złożyli życzenia, wręczyli upominki i zmarzli, przyszedł czas na tańce, hulańce i zabawę do białego rana. Zabawę nakręcał zespół „Mamzel”, który sprawił, że parkiet był pełny przez całą noc. Tańczyli zarówno młodzi, jak i starsi. Dla każdego znalazło się coś dobrego.

« 1 z 2 »

O północy wjechał pięcioczęściowy tort. Po nim Młoda Para podziękowała rodzicom, chrzestnym i świadkom za wsparcie jakie im dali w tym dniu. Na końcu kilka zabaw i zbieranie na przysłowiowy wózek albo podróż poślubną.

To był bardzo ciekawy koniec sezonu weselnego, a do tego z fantastyczną, miłą i ładną parą. Cieszę się, że mogłem być z nimi w tym dniu.

Pozdrawiam
Moje logo - Arkadiusz Pienkos

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • email
  • RSS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website