2015.12.25 – Chrzest Święty Fabiana

Myślałem, że sezon skończyłem 10 października 2015r na weselu Anety i Pawła. Okazało się, że jednak nie. Kilka tygodni później zadzwoniła do mnie siostra z pytaniem, czy nie zechciałbym zrobić zdjęć na chrzcinach ich syna Fabiana.

Zawsze przed weselem czy inną uroczystością, którą mam wykonać, mocno się stresuje. Jest to spowodowane tym, że chciałbym oddać nie tylko zdjęcia, pamiątkę, zamówiony produkt czy usługę, ale coś więcej. Zawsze staram się, aby końcowy efekt został zapamiętany, a oglądany przywoływał wspomnienia i wzruszał. Tego dnia daję z siebie wszystko, a nawet więcej. Nie liczą się pieniądze, a efekt końcowy, reakcja i zadowolenie tych, którzy mi zaufali. W chwili rozpoczęcia wykonywania zdjęć, zapominam o wszystkim. Mój organizm zapomina o stresie, skupiając się na chwili, która w danym momencie trwa, która jest zawsze inna, niepowtarzalna, magiczna i czarująca.

W sytuacji, gdy o sfotografowanie uroczystości prosi Cię ktoś z rodziny, stres rośnie. Odpowiedzialność i jakość wykonanej usługi zawsze stawiam na wysokim poziomie. Nie liczy się dla mnie nic innego, jak widok zadowolenia z otrzymanego produktu. W przypadku fotografowania uroczystości w rodzinie, ta odpowiedzialność i jakość rośnie. Bo nie liczy się tylko zdanie osoby, która Cię wynajmuje, ale też innych członków rodziny. Bo zarówno z tą bliższą, jak i tą dalszą, prędzej czy później gdzieś tam się spotkasz.

I tak oto zjawiłem się w tym dniu, aby uwiecznić i zatrzymać tę wyjątkową chwilę na fotografiach. Ale nie miał być to po prostu reportaż. Ale pamiątka, zarówno dla rodziców małego Fabianka, jak i w przyszłości dla niego samego. I tak, będąc obecnym przy ubieraniu, następnie chrzcie i w końcu podczas uroczystego obiadu, mogłem wyłapać i uwiecznić uciekające chwile z tego dnia.

Fabianek większość czasu przespał. Dlatego ciężko było mu zrobić zdjęcie gdy miał otwarte oczka. Mimo to, są i takie. Przy dziecku trzeba mieć dużo cierpliwości. Znacznie inaczej pracuje się z dorosłym. Dziecku nie powiesz, poczekaj, chwilę, jeszcze raz. Trzeba czekać, obserwować i być przygotowanym w każdej chwili.

Fotografie oddałem w umówionym terminie. Z racji braku czasu, płytę i odbitki dostarczyłem w pierwszy dzień świąt. Wiedziałem, że zdjęcia się podobają. Z tym nastawieniem oddawałem pudełko z płytą i odbitki. Mimo wszystko, reakcja mojej siostry była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. I chwilą, którą zapamiętam na długo.

Dziękuję Moniko i Patryku za zaufanie!

 

Pozdrawiam
Moje logo - Arkadiusz Pienkos

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *