Cypr - Pierwszy dzien w Ayia Napa

Cześć,

Kilka dni temu wstawiałem fotorelacje z pierwszego dnia wyjazdu na Cypr. Zdążyłem co nie co zobaczyć i zaaklimatyzować się. Jeśli chcesz się dowiedzieć jak mi dokładnie minął ten dzień, to zapraszam Cię tutaj Dzień pierwszy

Drugiego dnia wstaliśmy z samego rana. Na śniadanie można było zamówić między innymi „Angielskie śniadanie”. Składało się na nie: dwa plasterki smażonego boczku, ścięte jajko, parówki wieprzowe i fasolki w sosie pomidorowym. Takie śniadanie mógłbym jeść codziennie. Jedna z rzeczy której mi brakuje na co dzień.

Po śniadaniu część ekipy poszła odebrać auta, którymi mieliśmy poruszać się po Cyprze. Do dyspozycji dostaliśmy dwa Chevrolety Cruze w kolorze białym i czarnym. Przejrzenie map i konsultacja z recepcjonistką pomogły w obraniu kierunku podróży.

Zwarci, gotowi ze spakowanymi ubraniami i sprzętem, ruszyliśmy w drogę. Z pod hotelu obraliśmy kierunek w stronę autostrady A3, następnie odbiliśmy na A5, aby w końcu zjechać na krętą, ciągle wznoszącą się górzystą drogę prowadzącą do miasteczka Pano Lefkara.

W oczy od razu rzuciły się bardzo ciasne i wąskie uliczki. Tak ciasne, że przejeżdżająca ciężarówka mieściła się w nich idealnie – wręcz na styk. Między lusterkami, a ścianami były dosłownie milimetry. Kluczące pomiędzy zabudowaniami drogi nie ułatwiały manewrów. Szczególnie, że wiły się raz w górę, raz w dół. Piesze wędrówki też nie dla każdego były przyjemne. Mięśnie nóg osób o słabszej kondycji dostawały niezły wycisk.

Po opuszczeniu aut już od samego początku dało się odczuć gościnność ludzi. Ich otwartość spotykaliśmy z każdym zrobionym krokiem. Szczególnie bardzo i ciepło będziemy wspominać pana Michalaka. który nie tylko udostępnił nam swój taras pełen kwiatów, ale też bardzo ciepło ugościł przynosząc chłodne napoje i ciastka.  Pan Michalak prowadzi kwiaciarnię, stąd wszędzie tyle kwiatów w jego domu.

Jeśli chodzi o budynki, to jakoś wyjątkowo mnie nie zachwyciły. Głównym budulcem był kamień, przełamywany kolorystyką brązu, czerni, bieli i niebieskiego. A nad wszystkim górowały czerwone dachówki.

Ale uliczki to już co innego. Czas na to nie pozwalał, ale przy niektórych z chęcią bym postał dłużej, niż tylko kilka minut. Dominujący kamień uzupełniony drewnianymi drzwiami, oknami i okiennicami zrobił na mnie wrażenie. Wzdłuż ścian i na balkonach wszędzie pełno różnego rodzaju kolorowych kwiatów, które dopełniały całości i dodawały uroku.

W miasteczku udało mi się wzbić tylko raz. W ciasnych uliczkach ciężko byłoby wystartować, a gdyby nawet się udało. to nad głowami miałem kable energetyczne. Będąc jednak na tarasie u wcześniej wspomnianego Pana Michalaka, wzbiłem się w powietrze, żeby nagrać kilka ujęć grającej na saksofonie Dorocie. Skorzystałem też wtedy z okazji, aby poszybować i z góry zobaczyć jak pięknie wygląda miasteczko Pano Lefkara.

Wracając do samochodów, wstąpiłem do sklepu w celu kupienia pamiątek. Widzą wspaniałe haftowane wyroby, pomyślałem o mojej przyjaciółce Justynie, które bardzo lubi tego typu rzeczy. Urzekło mnie wtedy coś jeszcze. Nie było tu dużych marketów czy kas fiskalnych. Dzięki temu gospodarka w wiosce nie była zaburzona, ani zepsuta. Każdy miał swój własny biznes, gdzie wytwarzał to co umiał i tak jeden drugiego uzupełniał. Jeśli, kiedyś odwiedzę jeszcze Cypr, postaram się wybrać i odwiedzić to miejsce, aby dogłębniej zobaczyć co jeszcze ciekawego skrywa w sobie te urokliwe miasteczko.

Drugim obranym kierunkiem, jak się później okazało, był cypel, który widziałem daleko na horyzoncie pierwszego dnia. Miejsce to nosiło nazwę Cape Greco. Tym razem, prawie z każdej strony, otaczała nas woda. Piękna, czysta, wręcz krystaliczna, która mieniła się w odcieniach niebieskiego i zielonego. Aż miło było popatrzeć.

Tego dnia dość mocno wiało. Mimo to, tu również udało mi się wzbić firmowego Drona. Będąc w powietrzu, nie tylko nagrałem materiał do kręconego teledysku. Pozwoliłem sobie też polatać trochę dalej i nagrać też trochę ujęć z tego pięknego miejsca. Podziwianie wszystkiego z góry jest czymś zupełnie innym.

Po powrocie do hotelu, zjedliśmy obiadokolację i skorzystaliśmy z chwili przerwy na odpoczynek. Wieczorem wszyscy spotkaliśmy się przy basenie, aby nakręcić jeszcze kilka ujęć imprezujących i tańczących osób.

Cdn…

Pozdrawiam
Moje logo - Arkadiusz Pienkos

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • email
  • RSS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website