Cypr – Nowa przygoda (Dzień pierwszy)

Cześć,

Zawsze dążyłem do tego, aby robić to co kocham. Jednocześnie swoje hobby chciałem łączyć z pasją podróżowania. I tak też się stało. Na kilka dni przed weekendem majowym dowiedziałem się, że o świcie 3 maja lecę wraz z zespołem MIG na Cypr kręcić teledysk. Nie ukrywałem zadowolenia. To sprawiło, że na mojej liście mogłem odhaczyć kolejny mały sukces.
Byłem już za granicą, ale tutaj to było zupełnie coś innego. Do Londynu jechałem autokarem. Nie było problemu z bagażem. Lecąc samolotem musiałem zmierzyć się jeszcze z odprawą. Może dla osób, które często latają to nic wielkiego. Dla mnie to było ogromny stres. Nie obyło się bez czytania, szukania, konsultacji i ustaleń.

Pierwszą stresującą rzeczą było zabranie walizki z Dronem, którym miałem nagrywać ujęcia z lotu ptaka. Wymiary, waga, zawartość i jak to zabrać. Dopłata i zamiana małego bagażu podręcznego na duży załatwiła sprawę.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.partner.olympus.pl

Jak mógłbym polecieć bez aparatu? Niestety duży plecak nie wchodził w grę. Nie było opcji, żeby sprzęt zapakować do walizki. A na pokład plecaka już też nie mogłem zabrać. I tu z ratunkiem przyszła mi firma Olympus która użyczyła mi małego i poręcznego OMD E-M5 z obiektywami 12-40 f2.8 i 75mm f1.8. Dzięki uprzejmości znajomego do zestawu dołączyłem jeszcze 45mm f1.8. Całość zapakowałem w pokrowiec Crumpler Jimmy bo 400.

Na lotnisko dotarłem na pół godziny przed umówioną zbiórką. Wszyscy zjawili się punktualnie. Zostało tylko teraz przepakowanie bagaży i można było iść do kolejki, gdzie już trwała odprawa. Do samolotu dotarliśmy jako jedni z ostatnich,  w związku z tym dużego wyboru miejsc już nie było.
Leciałem już samolotem i to nie raz, ale nie pasażerskim. Mimo, że za dużo nie widziałem, to moje emocje nie opadały. Samolot zaczął kołować, ustawił się na pasie i bum… wystartowaliśmy.

Podróż minęła bardzo szybko i po niedługim czasie wylądowaliśmy na płycie lotniska Larnaka. Tam oczekiwał na nas już bus. który przetransportował całą ekipę do hotelu Atlantis Resort w mieście Ayia Napa.

 

Hotel zrobił bardzo dobre wrażenie. Nie ma typowych pokoi, a domki w których mieściły się przeważnie cztery mieszkania. Nasz był usytuowany na tyłach całego kompleksu, a z tarasu rozpościerał się widok na morze Śródziemne.

 

Razem z Michałem, choć trochę zmęczeni, postanowiliśmy trochę zwiedzić okolicę. Swoje kroki skierowaliśmy w stronę, jak się okazało,  bardzo kamienistego brzegu i powędrowaliśmy w kierunku wyłaniającego się w dali cyplu. Spacer się opłacił, bo znaleźliśmy ciekawe miejsce nadające się do nagrania ujęcia.

Później całą grupą wybraliśmy się na zakupy i zobaczyć miasto. Kluczyliśmy uliczkami podziwiając zabudowania, porządek i szukając ciekawych miejsc. Natknęliśmy się też na drzewa z owocami cytryn i mandarynek. Było to coś niesamowitego. Szczególnie zapach z zerwanej cytryny. Szkoda że na zdjęciach nie można uwiecznić zapachu. Z drugiej jednak strony to dobrze, bo dam Ci możliwość przeżycia i doświadczenia tego samemu.

Po powrocie i zjedzeniu obiadokolacji przyszedł czas na odpoczynek.

Cdn…

Pozdrawiam
Moje logo - Arkadiusz Pienkos

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *