Cypr – Nowa przygoda (Dzień trzeci)

Cześć,

Jakiś czas temu opisałem mój wyjazd na Cypr wraz z zespołem MIG. Jeśli nie widzieliście tych wpisów, to gorąco zachęcam do przeczytania ich w pierwszej kolejności. Dzień pierwszy” znajdziecie tutaj, natomiast Dzień drugi jest tutaj.

Trzeci dzień na Cyprze zaczęliśmy od sesji nagraniowej na tyłach obiektu hotelowego. Była to, też chwila na mały relaks. Jedni moczyli nogi w wodzie, inni robili sobie zdjęcia, a ja zachwycałem się widokami. Morskie dno, które można było dostrzec przez krystalicznie czystą wodę, wyglądało niesamowicie.

Po krótkim odpoczynku, czas było się zbierać. Za czym jednak ruszyliśmy, dziewczyny trochę przypudrowały twarze Markowi, Sławkowi i Krzyśkowi. Dzięki temu, ich skóra nie świeciła się w słońcu. Dorocie natomiast Klaudia zrobiła profesjonalny makijaż.

W między czasie część ekipy poszła oddać jeden z samochodów, którym się poruszaliśmy. W zamian planowali przyprowadzić inny. Miał on być wykorzystany w teledysku. Jak się okazało, klient który wypożyczył go wcześniej, nie zwrócił go na czas. Trzeba było trochę poczekać. Nie wyszliśmy jednak na tym najgorzej. W zamian za opóźnienie, dostaliśmy czarnego kabrioleta umytego i zatankowanego do pełna na resztę dnia. Był nim Mercedes E250.

Na kolejne ujęcia wybraliśmy się w stronę Cape Greco. Byliśmy tam już wczoraj. Tym razem nie dojeżdżaliśmy do końca a zatrzymaliśmy się trochę wcześniej. Wijące się ulice, otwarta przestrzeń, oraz woda z łódkami i jachtami w tle. Cały ten krajobraz, świetnie nadawał się na kręcenie ujęć do teledysku.

Po dotarciu na miejsce, przygotowałem drona i wzbiłem się w powietrze. Ujęcia jadącego samochodu, bardzo fajnie nadawały się na przebitki. A gdy to mieliśmy za sobą, mogłem złapać za aparat i pobiegać wzdłuż klifu. Widoki jakie nam tam towarzyszyły, były fantastyczne. No i ta woda. Nie mogłem się napatrzeć.

Na zdjęciach możecie również zobaczyć jak były nagrywane niektóre sceny do teledysku. Czasami dla fajnego ujęcia trzeba nie tylko się poświęcić ale dane ujęcie nagrać kilkanaście razy. Więc jak sami widzicie nie jest to łatwe zadanie.

Po długim popołudniu w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy farmie z arbuzami. Akurat był okres zbiorów i jak się okazało, mogliśmy kupić je bezpośrednio od gospodarza. Były duże i wyglądały naprawdę smacznie. O tym jednak, jak smakują dowiedzieliśmy się wieczorem.

Po powrocie nie dla wszystkich był koniec pracy. Wraz z Krzyśkiem, jego żoną i Michałem poszliśmy jeszcze nagrać ostatnie solówki. Na tło wybraliśmy kamienisty cypel, na który dotarliśmy pierwszego dnia. Słońce które leniwie zmierzało w stronę horyzontu, nie ułatwiło nagrywania.

Dla mnie natomiast, ten fakt pozwolił na zrobienie kilku fajnych zdjęć do kolekcji. Zachodzące słońce sprawiło, że kolory były bajeczne.

Tak zleciał dzień trzeci. Oznaczało to, że jutro trzeba będzie się spakować i pomału żegnać z Cyprem. A szkoda bo miejsce jest przepiękne i szkoda było wyjeżdżać.

Cdn…

Pozdrawiam

PS. Arbuz był bardzo słodki, soczysty i smakował inaczej niż taki ze sklepu. Może dlatego, że był świeży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *